729 660 160 psycholog.poznajsiebie@gmail.pl

Co się dzieje, kiedy całe życie jesteś „tą silną osobą”?

„Ty sobie zawsze poradzisz.”

To zdanie może być komplementem. Może też stać się klatką.

Jeśli przez lata jesteś osobą, która ogarnia, pomaga, pociesza innych, podejmuje trudne decyzje i rzadko prosi o wsparcie, w pewnym momencie możesz przestać zauważać, że również masz prawo być zmęczona, zagubiona, bezradna czy potrzebująca.

Bo kiedy wszyscy przyzwyczają się do tego, że jesteś tą silną osobą, bardzo łatwo zacząć wierzyć, że nie możesz być nikim innym.

A przecież siła psychiczna nie polega na tym, że nigdy nie potrzebujemy pomocy.

Kim jest „ta silna osoba”?

To często ktoś, kogo otoczenie postrzega jako wyjątkowo samodzielnego i odpornego.

Taka osoba:

  • radzi sobie w kryzysach,
  • bierze odpowiedzialność za innych,
  • rzadko narzeka,
  • niechętnie prosi o pomoc,
  • często stawia potrzeby innych przed własnymi,
  • potrafi działać nawet wtedy, gdy jest jej bardzo trudno,
  • jest osobą, do której inni przychodzą ze swoimi problemami,
  • często słyszy: „Nie wiem, jak ty to wszystko ogarniasz”.

Z zewnątrz może wyglądać jak osoba niezwykle silna.

W środku może jednak czuć coś zupełnie innego.

„Jestem już naprawdę zmęczona, ale nie wiem, jak przestać być tą, która wszystko trzyma.”

Kiedy bycie silnym przestaje być wyborem?

Bycie samodzielnym nie jest problemem.

Problem zaczyna się wtedy, gdy samodzielność przestaje być wyborem, a staje się koniecznością.

Kiedy pojawia się przekonanie:

„Jeśli ja tego nie zrobię, nikt tego nie zrobi.”

„Nie mogę się rozpaść.”

„Nie mam prawa narzekać.”

„Inni mają gorzej.”

„Muszę dać sobie radę.”

„Nie chcę być dla nikogo ciężarem.”

Wtedy siła może zacząć pełnić funkcję mechanizmu obronnego.

Zamiast pomagać nam przechodzić przez trudne doświadczenia, zaczyna sprawiać, że nie dopuszczamy do siebie własnych potrzeb i emocji.

Badania dotyczące tłumienia emocji wskazują, że kiedy staje się ono utrwalonym sposobem radzenia sobie, może wiązać się m.in. z większym napięciem, przeciążeniem psychicznym, trudnościami w relacjach i problemami z rozpoznawaniem własnych emocji. (Psychology Today)

„Silna od zawsze” – skąd bierze się taki sposób funkcjonowania?

Czasami zaczyna się bardzo wcześnie.

Dziecko może nauczyć się, że na jego emocje nie ma przestrzeni.

Może słyszeć:

„Nie płacz.”

„Jesteś już duża.”

„Musisz być dzielny.”

„Nie przesadzaj.”

„Poradzisz sobie.”

Albo po prostu obserwować dorosłych i nauczyć się, że problemy trzeba rozwiązywać, a nie o nich rozmawiać.

Czasami dziecko przejmuje również odpowiedzialność, która jest dla niego zbyt duża. Staje się bardzo samodzielne, przewidywalne, pomocne i „bezproblemowe”.

Z czasem może powstać wewnętrzne przekonanie:

„Moja wartość polega na tym, że sobie radzę.”

A wtedy pojawia się problem.

Bo jeśli nie radzę sobie – kim jestem?

„Nie umiem prosić o pomoc”

Jedną z najczęstszych trudności osób, które przez lata były samodzielne, jest proszenie o pomoc.

Może być łatwiej zrobić wszystko samemu niż powiedzieć:

„Potrzebuję Cię.”

„Nie wiem, co zrobić.”

„Możesz mi pomóc?”

„Jest mi źle.”

„Nie daję już rady.”

Dlaczego?

Bo proszenie o pomoc może być odbierane jako utrata kontroli.

A jeśli przez większość życia bezpieczeństwo dawało Ci poczucie, że wszystko masz pod kontrolą, oddanie części odpowiedzialności komuś innemu może wywoływać lęk.

Możesz nawet wiedzieć racjonalnie, że bliska osoba chętnie Ci pomoże, a mimo to nie potrafić zrobić tego pierwszego kroku.

„Nie chcę być ciężarem”

To zdanie często kryje za sobą znacznie więcej niż zwykłą niechęć do zawracania komuś głowy.

Może oznaczać:

„Boję się, że jeśli pokażę, czego potrzebuję, ktoś się ode mnie odsunie.”

„Nie chcę być zależna od innych.”

„Przyzwyczaiłam się, że to ja daję, a nie otrzymuję.”

„Nie wiem, czy moje potrzeby są wystarczająco ważne.”

Dlatego niektóre osoby potrafią przez godzinę słuchać problemów przyjaciółki, ale kiedy same mają trudny dzień, mówią:

„Nie, wszystko okej.”

I naprawdę mogą wierzyć, że „wszystko okej”.

Bo nauczyły się ignorować sygnały płynące z własnego wnętrza.

Co dzieje się z emocjami, których przez lata nie pokazujemy?

Emocje nie muszą znikać tylko dlatego, że ich nie pokazujemy.

Możemy je tłumić, odsuwać, racjonalizować albo przykrywać działaniem.

Zamiast powiedzieć:

„Jest mi smutno”,

możemy zacząć sprzątać.

Zamiast:

„Boję się”,

zaczynamy planować wszystkie możliwe scenariusze.

Zamiast:

„Potrzebuję wsparcia”,

mówimy:

„Dam sobie radę.”

Zamiast:

„Jestem wściekła”,

mówimy:

„Nie ma sensu się denerwować.”

Z czasem może być coraz trudniej rozpoznać, co właściwie czujemy i czego potrzebujemy.

A emocjonalna siła zaczyna być mylona z emocjonalnym odcięciem.

Dlaczego „silne osoby” często są bardzo zmęczone?

Bo ciągłe funkcjonowanie na zasadzie „muszę dać radę” jest obciążające.

Jeśli zawsze jesteś osobą, która:

  • pamięta,
  • organizuje,
  • planuje,
  • rozwiązuje problemy,
  • wspiera innych,
  • przewiduje zagrożenia,
  • bierze odpowiedzialność,

to nawet wtedy, gdy fizycznie odpoczywasz, Twój umysł może nadal pracować.

Możesz leżeć na kanapie, a w głowie mieć listę trzydziestu rzeczy do zrobienia.

Możesz być na urlopie i zastanawiać się, czy wszystko jest pod kontrolą.

Możesz mieć wolny wieczór i czuć wyrzuty sumienia, że „nic nie robisz”.

Wtedy odpoczynek nie jest odpoczynkiem.

Jest kolejnym zadaniem, którego trzeba się nauczyć.

Kiedy siła zamienia się w nadodpowiedzialność?

Silna osoba często bierze odpowiedzialność za rzeczy, które nie należą wyłącznie do niej.

Za emocje partnera.

Za dobre samopoczucie dzieci.

Za atmosferę w rodzinie.

Za problemy przyjaciół.

Za to, żeby nikt się nie pokłócił.

Za to, żeby wszyscy byli zadowoleni.

Może pojawić się przekonanie:

„Jeśli ktoś obok mnie cierpi, powinnam coś z tym zrobić.”

Ale nie każdą emocję drugiego człowieka można – ani trzeba – naprawić.

Możesz być blisko.

Możesz słuchać.

Możesz wspierać.

Ale nie jesteś odpowiedzialna za przeżywanie życia przez innych ludzi.

„Wszyscy przychodzą do mnie z problemami, ale kto przyjdzie do mnie?”

To jeden z najbardziej bolesnych paradoksów bycia „tą silną osobą”.

Ludzie mogą Ci ufać.

Mogą wiedzieć, że ich nie oceniasz.

Mogą dzwonić do Ciebie, kiedy mają kryzys.

Mogą mówić:

„Zawsze można na Ciebie liczyć.”

A Ty możesz jednocześnie mieć poczucie, że nikt nie pyta, jak naprawdę masz się Ty.

Czasami nie dlatego, że nikogo to nie obchodzi.

Czasami dlatego, że przez lata nauczyłaś innych, że nie potrzebujesz pomocy.

Jeśli zawsze odpowiadasz „wszystko dobrze”, inni mogą przestać pytać.

Czy silna osoba może czuć się samotna?

Tak.

I jest to jedna z najbardziej niedocenianych konsekwencji nadmiernej samowystarczalności.

Można mieć partnera, dzieci, przyjaciół, rodzinę i jednocześnie czuć się emocjonalnie samotnym.

Bo bliskość wymaga nie tylko dawania.

Wymaga również pozwolenia drugiej osobie zobaczyć siebie w słabszym momencie.

Jeśli pokazujesz innym wyłącznie wersję siebie, która wszystko kontroluje, radzi sobie i pomaga, mogą mieć trudność z dotarciem do tej części Ciebie, która potrzebuje zaopiekowania.

„A co się stanie, jeśli przestanę być silna?”

To pytanie może być bardzo trudne.

Bo osoba, która przez lata była „tą silną”, może bać się, że jeśli choć na chwilę odpuści, wszystko się zawali.

Że nikt jej nie zastąpi.

Że inni przestaną ją szanować.

Że okaże się słaba.

Że będzie musiała zmierzyć się z emocjami, które przez lata odkładała.

Tymczasem prawdziwa odporność psychiczna nie oznacza nieustannego zaciskania zębów.

Polega również na tym, że potrafimy rozpoznać własne granice, przyjąć wsparcie i pozwolić sobie przeżywać trudne emocje.

Psychologowie zwracają uwagę, że siła emocjonalna nie musi oznaczać kontrolowania lub odcinania się od uczuć; może oznaczać zdolność do pozostania z trudnym doświadczeniem i poradzenia sobie z nim bez zaprzeczania własnym emocjom. (Psychology Today)

Jak przestać być „tą silną osobą” przez cały czas?

Nie chodzi o to, żeby nagle stać się osobą zależną od innych.

Nie chodzi również o rezygnację z samodzielności.

Chodzi o odzyskanie wyboru.

Możesz być silna.

Ale nie musisz być silna cały czas.

Zacznij od małych próśb o pomoc

Nie musisz od razu opowiadać komuś o największym problemie swojego życia.

Zacznij od prostych rzeczy:

„Czy możesz się tym dzisiaj zająć?”

„Potrzebuję, żebyś mnie wysłuchał.”

„Czy możesz mi pomóc?”

To może wydawać się banalne, ale dla osoby przyzwyczajonej do samodzielności może być ogromnym krokiem.

Naucz się rozpoznawać własne potrzeby

Zamiast pytać wyłącznie:

„Co trzeba zrobić?”

spróbuj czasami zapytać:

„Czego ja teraz potrzebuję?”

Może odpowiedzią będzie sen.

Może cisza.

Może rozmowa.

Może płacz.

Może pomoc.

Może nicnierobienie.

Potrzeba nie musi być uzasadniona produktywnością.

Pozwól sobie nie wiedzieć

Nie zawsze musisz znać rozwiązanie.

Możesz powiedzieć:

„Nie wiem.”

„Nie jestem pewna.”

„Potrzebuję się zastanowić.”

„Nie wiem, jak sobie z tym poradzić.”

To nie jest oznaka słabości.

To informacja o aktualnym stanie.

Przestań traktować odpoczynek jak nagrodę

Nie musisz najpierw zrobić wszystkiego, żeby zasłużyć na odpoczynek.

Lista zadań prawdopodobnie nigdy się nie skończy.

Odpoczynek nie jest nagrodą za bycie wystarczająco produktywnym człowiekiem.

Jest potrzebą.

Zastanów się, co naprawdę oznacza dla Ciebie „być silną”

Czy silna osoba nigdy nie płacze?

Nigdy nie prosi o pomoc?

Nigdy nie popełnia błędów?

Zawsze jest spokojna?

Zawsze daje radę?

A może prawdziwa siła wygląda inaczej?

Może oznacza:

„Wiem, kiedy potrzebuję pomocy.”

„Potrafię powiedzieć nie.”

„Pozwalam sobie odpocząć.”

„Nie muszę wszystkiego kontrolować.”

„Potrafię powiedzieć, że jest mi źle.”

Bycie silną nie musi oznaczać bycia samotną

Być może największą zmianą jest pozwolenie sobie na to, aby inni również mogli coś dla Ciebie zrobić.

Pozwolić komuś ugotować obiad.

Poprosić partnera o przejęcie obowiązków.

Powiedzieć przyjaciółce, że potrzebujesz rozmowy.

Przyznać rodzicowi, że coś Cię przerasta.

Pójść do psychologa, kiedy samodzielne analizowanie problemu już nie pomaga.

To nie odbiera Ci siły.

To sprawia, że nie musisz wykorzystywać całej swojej siły przez cały czas.

Kiedy warto skorzystać z pomocy psychologa?

Jeśli masz poczucie, że nie potrafisz odpocząć, stale bierzesz odpowiedzialność za innych, masz trudności z proszeniem o pomoc albo przez długi czas ignorujesz własne emocje i potrzeby, warto przyjrzeć się temu bliżej.

Szczególnie jeśli pojawia się przewlekłe zmęczenie, poczucie pustki, drażliwość, trudności w relacjach lub poczucie, że „wszyscy czegoś ode mnie potrzebują, ale ja nie mam już z czego dawać”.

Rozmowa z psychologiem może pomóc zrozumieć, skąd wzięła się potrzeba ciągłego radzenia sobie i jak budować bardziej elastyczny sposób funkcjonowania.

Nie chodzi o to, żeby przestać być silną osobą.

Chodzi o to, żeby siła nie była jedyną rolą, w której wolno Ci występować.

Podsumowanie

Co się dzieje, kiedy całe życie jesteś „tą silną osobą”?

Możesz stać się bardzo samodzielna, odpowiedzialna i skuteczna. Możesz być kimś, na kim inni naprawdę mogą polegać.

Ale jeśli przez lata nauczyłaś się, że nie możesz potrzebować, prosić, płakać ani odpuszczać, ta siła może zacząć Cię kosztować coraz więcej.

Być może więc nie potrzebujesz nauczyć się być jeszcze silniejsza.

Być może potrzebujesz nauczyć się czegoś zupełnie innego:

że możesz czasami nie dawać rady.

Że możesz poprosić.

Że możesz odpocząć.

Że możesz potrzebować.

Że możesz być zaopiekowana.

I że nawet wtedy nadal jesteś silną osobą.

Tylko już nie musisz być nią przez 24 godziny na dobę.