Można mieć dobre życie i jednocześnie czuć smutek za życiem, którego nigdy się nie przeżyło.
Można kochać swojego partnera, dzieci, pracę i codzienność, a mimo to czasami myśleć:
„A co, gdyby moje życie potoczyło się inaczej?”
Można być wdzięcznym za to, co się ma, i jednocześnie opłakiwać to, czego się nie dostało.
Można mieć szczęśliwe życie i przeżywać żałobę po niewybranej drodze, niespełnionej relacji, utraconej możliwości, rodzinie, której nie udało się stworzyć, dziecku, którego nie było, zdrowiu, którego zabrakło, albo wersji siebie, którą kiedyś sobie wyobrażaliśmy.
I nie ma w tym sprzeczności.
Żałoba nie zawsze dotyczy tego, co straciliśmy
Kiedy słyszymy słowo „żałoba”, najczęściej myślimy o śmierci bliskiej osoby.
Tymczasem psychologicznie możemy przeżywać stratę również wtedy, gdy straciliśmy możliwość czegoś, co nigdy nie stało się rzeczywistością.
Możemy opłakiwać:
- niespełnione marzenie,
- relację, która nigdy nie stała się taka, jakiej potrzebowaliśmy,
- życie, którego nie wybraliśmy,
- możliwość posiadania dzieci,
- wyobrażoną rodzinę,
- karierę, której nie udało się zbudować,
- zdrowie,
- sprawność,
- miejsce, w którym chcieliśmy mieszkać,
- przyjaźń, która się rozpadła,
- osobę, którą mogliśmy się stać,
- przyszłość, którą kiedyś planowaliśmy.
To doświadczenie bywa określane jako żałoba po niespełnionej przyszłości albo strata ambiwalentna – związana z czymś, co było dla nas psychologicznie realne, choć nigdy nie stało się częścią rzeczywistości.
Jak można tęsknić za czymś, czego nigdy nie było?
To pytanie może wydawać się paradoksalne.
Jak można tęsknić za dzieckiem, którego nigdy się nie poznało?
Jak można tęsknić za związkiem, który nigdy się nie wydarzył?
Jak można tęsknić za życiem, którego nigdy nie prowadziliśmy?
A jednak można.
Bo człowiek nie przywiązuje się wyłącznie do rzeczy, których doświadczył.
Przywiązujemy się również do wyobrażeń, planów, nadziei i możliwości.
Jeżeli przez lata wyobrażaliśmy sobie określoną przyszłość, staje się ona częścią naszej wewnętrznej historii.
Kiedy okazuje się, że nigdy się nie wydarzy, możemy doświadczać realnego smutku.
Nie opłakujemy wtedy wspomnień.
Opłakujemy możliwość.
Żałoba po życiu, które miało wyglądać inaczej
Być może kiedyś wyobrażałaś sobie siebie w określonym miejscu.
Miałaś mieć dom.
Partnera.
Dzieci.
Pracę, którą kochasz.
Przyjaciół, z którymi będziesz się starzeć.
Spokojne życie.
A później rzeczywistość potoczyła się inaczej.
Może nie dlatego, że podjęłaś złą decyzję.
Po prostu życie czasami wybiera za nas.
Rozwód.
Choroba.
Niepłodność.
Śmierć.
Rozpad rodziny.
Utrata pracy.
Migracja.
Wypadek.
Rozstanie.
Zmiana planów.
Czasami jedna decyzja zmienia wiele kolejnych lat.
I nawet jeśli obecne życie jest dobre, może w nas istnieć cicha myśl:
„Zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie, gdyby tamto się wydarzyło.”
Czy wolno być smutnym, jeśli obecne życie jest dobre?
Tak.
To jeden z największych mitów dotyczących wdzięczności.
Czasami boimy się własnego smutku, ponieważ wydaje nam się, że jest dowodem niewdzięczności.
„Przecież mam wszystko.”
„Nie powinnam narzekać.”
„Inni mają znacznie gorzej.”
„Mam dobre życie, więc dlaczego nadal mnie to boli?”
Ale wdzięczność i smutek mogą istnieć jednocześnie.
Możesz kochać swoje obecne życie i tęsknić za czymś innym.
Możesz być szczęśliwa i mieć gorszy dzień.
Możesz doceniać to, co masz, i przeżywać stratę tego, czego nie masz.
Jedna emocja nie unieważnia drugiej.
„Mam dobre życie, więc nie mam prawa być smutna”
To przekonanie może prowadzić do tłumienia emocji.
Zamiast pozwolić sobie na smutek, próbujemy go natychmiast racjonalizować:
„Przecież mam się dobrze.”
„Powinnam się cieszyć.”
„To było dawno.”
„Muszę już iść dalej.”
Problem polega na tym, że emocje nie znikają dlatego, że przedstawimy im logiczne argumenty.
Możesz wiedzieć, że Twoje obecne życie jest dobre.
A mimo to Twoja psychika może potrzebować czasu, żeby pożegnać pewną wersję przyszłości.
Żałoba po niespełnionej przyszłości
Wyobraźmy sobie osobę, która przez wiele lat marzyła o dużej rodzinie.
Planowała dzieci.
Wyobrażała sobie wspólne święta, wakacje, rodzinne zdjęcia.
Z różnych powodów to życie nigdy się nie wydarzyło.
Być może ma dziś partnera, przyjaciół, satysfakcjonującą pracę i wiele powodów do szczęścia.
A jednak czasami, kiedy widzi rodzinę z trójką dzieci, czuje ukłucie w sercu.
To ukłucie nie oznacza:
„Moje życie jest złe.”
Może oznaczać:
„To życie również mogło być dla mnie ważne.”
I właśnie tę możliwość można opłakiwać.
Dlaczego takie straty są szczególnie trudne?
Ponieważ często nie mają społecznego rytuału.
Kiedy umiera bliska osoba, otoczenie rozumie, że przeżywamy żałobę.
Ludzie składają kondolencje.
Pytają, jak się czujemy.
Dają nam czas.
W przypadku niespełnionych możliwości często słyszymy coś zupełnie innego:
„Jeszcze wszystko się może wydarzyć.”
„Przestań o tym myśleć.”
„Przecież masz tyle innych rzeczy.”
„Trzeba patrzeć do przodu.”
„Nie ma sensu rozpamiętywać.”
I być może właśnie dlatego niektóre straty pozostają nienazwane.
Nie wiemy, czy mamy prawo po nich płakać.
Możesz tęsknić za wersją siebie, która nigdy nie powstała
Czasami nie opłakujemy konkretnego wydarzenia.
Opłakujemy osobę, którą moglibyśmy się stać.
Może wyobrażaliśmy sobie siebie jako:
- artystę,
- podróżnika,
- rodzica,
- sportowca,
- właściciela firmy,
- osobę mieszkającą w innym kraju,
- kogoś odważniejszego,
- kogoś bardziej niezależnego.
Życie potoczyło się inaczej.
Z czasem możemy spojrzeć wstecz i pomyśleć:
„Co by było, gdybym wtedy wybrał inaczej?”
Takie pytania są naturalne.
Nie muszą jednak oznaczać, że chcemy cofnąć czas.
Czasami są sposobem na pożegnanie alternatywnej wersji naszego życia.
A co, jeśli obecne życie naprawdę jest dobre?
Właśnie wtedy pojawia się szczególnie dużo poczucia winy.
Bo łatwiej powiedzieć:
„Jest mi źle, ponieważ moje życie jest trudne.”
Trudniej powiedzieć:
„Jest mi dobrze, ale czasami nadal boli mnie to, czego nie mam.”
To wymaga zaakceptowania złożoności własnych emocji.
Życie nie musi być albo dobre, albo smutne.
Może być:
dobre i jednocześnie niepełne w jakimś konkretnym miejscu.
Może być:
szczęśliwe i jednocześnie naznaczone stratą.
Może być:
pełne miłości i jednocześnie zawierać tęsknotę.
Czy trzeba „zamknąć ten rozdział”?
Nie każdą stratę trzeba zamknąć.
Niektóre doświadczenia stają się po prostu częścią naszej historii.
Nie oznacza to, że codziennie o nich myślimy.
Z czasem wspomnienie może przestać boleć tak mocno.
Może jednak od czasu do czasu wrócić.
W rocznicę.
W konkretnym miejscu.
Podczas rozmowy.
Kiedy zobaczymy kogoś w sytuacji podobnej do tej, o której kiedyś marzyliśmy.
I nie musi to oznaczać, że „wróciliśmy do punktu wyjścia”.
Pamięć nie jest cofnięciem się.
Co zrobić z żałobą po tym, czego się nie miało?
Przede wszystkim warto ją nazwać.
Zamiast:
„Nie wiem, dlaczego jestem smutna.”
można spróbować:
„Smutno mi, ponieważ opłakuję życie, które sobie wyobrażałam.”
To ogromna różnica.
Możesz również zadać sobie pytania:
Czego dokładnie mi brakuje?
Czy tęsknię za rzeczywistością, czy za wyobrażeniem?
Co symbolizowała dla mnie ta możliwość?
Jakie potrzeby miało zaspokajać życie, którego nie mam?
Czy część tych potrzeb mogę realizować w obecnym życiu, choć w inny sposób?
To ostatnie pytanie jest szczególnie ważne.
Nie po to, żeby unieważnić stratę.
Ale po to, żeby zobaczyć, co z tej dawnej historii nadal może mieć miejsce w Twoim obecnym życiu.
Nie musisz wybierać między przeszłością a teraźniejszością
Czasami wydaje nam się, że żeby naprawdę cieszyć się obecnym życiem, musimy całkowicie pożegnać dawne marzenia.
Nie zawsze.
Możesz zachować w sobie czułość wobec tego, czego nie udało się przeżyć.
Możesz pomyśleć:
„Szkoda, że tak się nie wydarzyło.”
I jednocześnie:
„Cieszę się, że moje życie wygląda dziś właśnie tak.”
To nie jest sprzeczność.
To dojrzałość.
Dojrzałość emocjonalna nie polega na tym, że przestajemy żałować utraconych możliwości.
Polega na tym, że potrafimy zrobić miejsce dla tej straty, nie pozwalając jej odebrać nam teraźniejszości.
A jeśli żałoba wraca po wielu latach?
Może.
I nie musi oznaczać, że coś jest z Tobą nie tak.
Czasami kolejne etapy życia otwierają stare pytania.
Narodziny dziecka mogą przypomnieć o własnym dzieciństwie.
Ślub przyjaciółki może uruchomić żal po związku, którego nie udało się zbudować.
Przeprowadzka może przypomnieć o domu, którego nigdy nie mieliśmy.
Awans może wywołać myśl o karierze, której kiedyś zaniechaliśmy.
Ważne wydarzenia życiowe potrafią sprawić, że patrzymy na swoje wcześniejsze wybory z nowej perspektywy.
To naturalne.
Nie musisz się za to karać.
Kiedy warto porozmawiać z psychologiem?
Jeżeli poczucie straty jest bardzo silne, utrzymuje się przez długi czas, odbiera możliwość cieszenia się teraźniejszością albo prowadzi do ciągłego wracania do przeszłości, warto poszukać wsparcia psychologicznego.
Rozmowa z psychologiem może pomóc odróżnić żałobę, którą potrzebujesz przeżyć, od sytuacji, w której utknęłaś/utknąłeś w poczuciu straty.
Szczególnie ważne jest to wtedy, gdy myśl „moje życie powinno wyglądać inaczej” zaczyna przesłaniać to, co rzeczywiście dzieje się teraz.
Możesz mieć dobre życie i nadal za czymś tęsknić
Być może najważniejsze jest właśnie to:
Nie musisz wybierać.
Nie musisz powiedzieć:
„Skoro jestem szczęśliwa, nie wolno mi być smutna.”
Możesz powiedzieć:
„Jestem wdzięczna za moje życie i jednocześnie żałuję tego, czego nie udało mi się przeżyć.”
Możesz kochać to, co masz, i tęsknić za tym, czego nie było.
Możesz zaakceptować swoje życie bez udawania, że wszystkie jego alternatywne wersje przestały mieć dla Ciebie znaczenie.
Bo czasami dorosłość polega właśnie na tym, żeby umieć pożegnać nie tylko ludzi i miejsca, które straciliśmy.
Ale również przyszłości, które kiedyś wydawały nam się pewne.
I zrobić to bez przekonania, że skoro opłakujemy coś, czego nie mieliśmy, to znaczy, że nie potrafimy docenić tego, co mamy.
Podsumowanie
Czy można mieć dobre życie i nadal przeżywać żałobę po tym, którego się nie miało?
Tak.
Możemy przeżywać żałobę po niespełnionym marzeniu, relacji, rodzinie, dziecku, zdrowiu, karierze, miejscu czy wersji siebie, która nigdy nie powstała.
Taka strata może być niewidoczna dla innych, ale jej emocjonalne konsekwencje są prawdziwe.
Nie musisz się jej wstydzić.
Nie musisz jej natychmiast „przepracować”.
Nie musisz udowadniać, że jesteś wdzięczna za to, co masz, poprzez zakazywanie sobie smutku.
Możesz kochać swoje obecne życie i tęsknić za innym.
A czasami właśnie wtedy, gdy pozwalamy sobie uczciwie opłakać to, czego nie będzie, możemy pełniej zobaczyć i docenić to, co jest.
