Można wiedzieć, że ktoś nas zranił. Można pamiętać wszystkie sytuacje, w których przekroczył nasze granice, zawiódł, kłamał albo sprawił, że czuliśmy się niewystarczający. Można nawet mieć pewność, że odejście było dobrą decyzją.
A mimo to… tęsknić.
I właśnie to bywa najbardziej niezrozumiałe.
Dlaczego tęsknimy za kimś, kto nas skrzywdził? Dlaczego pojawia się potrzeba napisania wiadomości, sprawdzenia jego profilu albo powrotu myślami do wspólnych chwil, skoro jednocześnie wiemy, że ta relacja nie była dla nas dobra?
Tęsknota nie zawsze oznacza, że powinniśmy wrócić.
Czasami oznacza po prostu, że byliśmy emocjonalnie związani z człowiekiem, który jednocześnie był dla nas źródłem bliskości i bólu.
Tęsknimy nie tylko za człowiekiem
Jednym z powodów, dla których tak trudno przestać tęsknić, jest to, że często nie tęsknimy wyłącznie za konkretną osobą.
Tęsknimy za:
- wspólnymi chwilami,
- poczuciem bliskości,
- rozmowami,
- dotykiem,
- codziennymi rytuałami,
- poczuciem, że ktoś na nas czeka,
- wspólnymi planami,
- wersją siebie, którą byliśmy w tej relacji.
Możemy więc jednocześnie myśleć:
„Wiem, że mnie skrzywdził.”
i
„Brakuje mi go.”
Te dwa zdania nie wykluczają się.
Można tęsknić za kimś i jednocześnie wiedzieć, że nie chce się już z nim być.
Mózg nie usuwa dobrych wspomnień tylko dlatego, że relacja była trudna
Po rozstaniu często wracają przede wszystkim dobre momenty.
Pamiętamy pierwsze spotkania, śmiech, wspólne wyjazdy, rozmowy do późna, drobne gesty czy chwile, kiedy czuliśmy się naprawdę ważni.
Trudniejsze doświadczenia nie zawsze pojawiają się w naszej pamięci z taką samą siłą.
Dlatego w chwilach tęsknoty łatwo stworzyć w głowie obraz relacji, który jest niepełny.
Zamiast pamiętać całość, zaczynamy pamiętać fragmenty.
„Przecież były też dobre chwile.”
Były.
Ale dobre chwile nie sprawiają automatycznie, że cała relacja była dobra.
Tęsknota nie jest dowodem, że podjęliśmy złą decyzję
To bardzo ważne.
Po rozstaniu możemy zacząć wątpić w siebie:
„Skoro tak bardzo za nim tęsknię, może nie powinnam była odchodzić?”
„Może przesadziłam?”
„Może nie było aż tak źle?”
„Może powinnam dać mu jeszcze jedną szansę?”
Tęsknota sama w sobie nie jest jednak informacją o tym, czy relacja była dla nas dobra.
Jest informacją o tym, że byliśmy przywiązani.
Możemy tęsknić za osobą, z którą nie powinniśmy już być.
Możemy kochać kogoś, z kim nie jesteśmy bezpieczni.
Możemy mieć wspomnienia, do których chcemy wracać, mimo że cała relacja nie służyła nam.
Dlaczego szczególnie trudno przestać tęsknić za kimś, kto raz był blisko, a raz ranił?
Niektóre relacje mają bardzo zmienną dynamikę.
Raz pojawia się bliskość, zainteresowanie i czułość. Innym razem chłód, odrzucenie, krytyka albo wycofanie.
Taka nieprzewidywalność może być bardzo angażująca emocjonalnie.
Człowiek zaczyna czekać na kolejny moment bliskości.
„Może znowu będzie taki jak wcześniej.”
„Może tym razem się zmieni.”
„Przecież potrafił być cudowny.”
I właśnie wspomnienie tych dobrych momentów może utrudniać odejście.
Nie dlatego, że osoba, która została skrzywdzona, jest słaba.
Dlatego, że przywiązanie nie działa jak przełącznik, który można po prostu wyłączyć.
Tęsknimy także za nadzieją
Czasami nie tęsknimy za tym, jak było.
Tęsknimy za tym, jak miało być.
Za relacją, którą sobie wyobrażaliśmy.
Za człowiekiem, którym ta osoba mogła się stać.
Za przyszłością, którą planowaliśmy.
Za obietnicami.
Za wizją wspólnego życia.
To właśnie dlatego rozstanie może oznaczać nie tylko stratę człowieka, ale również stratę pewnego wyobrażenia o przyszłości.
I czasami trzeba opłakać nie tylko relację, która się skończyła, ale również tę, która nigdy nie wydarzyła się w takim kształcie, jakiego potrzebowaliśmy.
„Ale przecież on potrafił być dobry”
To zdanie bardzo często pojawia się po trudnych relacjach.
I może być prawdziwe.
Osoba, która nas skrzywdziła, nie musi być zła w każdym momencie.
Mogła być czuła.
Mogła pomagać.
Mogła się troszczyć.
Mogła sprawiać, że czuliśmy się wyjątkowi.
A jednocześnie mogła przekraczać nasze granice, poniżać, manipulować, ignorować nasze potrzeby albo ranić nas w inny sposób.
Człowiek może mieć dobre cechy i jednocześnie nie być dla nas dobrym partnerem.
Nie musimy udowadniać, że ktoś był „w stu procentach zły”, żeby uznać, że nie chcemy już tej relacji.
Tęsknota może pojawić się nawet wtedy, gdy relacja była krzywdząca
Czasami po zakończeniu trudnej relacji pojawia się wstyd.
„Jak mogę za nim tęsknić po tym wszystkim?”
Możemy mieć poczucie, że skoro tęsknimy, to znaczy, że nadal chcemy wrócić.
Niekoniecznie.
Tęsknota jest emocją. Nie jest decyzją.
Możesz tęsknić i nie wracać.
Możesz kochać i odejść.
Możesz pamiętać dobre chwile i jednocześnie pamiętać, dlaczego musiałaś odejść.
Możesz wybaczyć i nadal nie chcieć tej osoby w swoim życiu.
To wszystko może istnieć jednocześnie.
Dlaczego po czasie pamiętamy głównie dobre chwile?
Kiedy emocje związane z rozstaniem zaczynają trochę opadać, pamięć może coraz częściej wracać do pozytywnych momentów.
To naturalne.
Dlatego warto w takich chwilach przypominać sobie nie tylko „za czym tęsknię?”, ale również:
„Dlaczego zdecydowałam się odejść?”
„Jak czułam się w tej relacji na co dzień?”
„Czy mogłam być sobą?”
„Czy moje granice były szanowane?”
„Czy czułam się bezpiecznie?”
„Czy ta relacja dawała mi więcej spokoju czy więcej lęku?”
To pomaga spojrzeć na relację całościowo, a nie tylko przez pryzmat chwil, za którymi najbardziej tęsknimy.
Tęsknota za kimś, kto nas skrzywdził, może być częścią żałoby po relacji
Rozstanie jest stratą.
Nawet jeśli to my zdecydowaliśmy się odejść.
Możemy przeżywać smutek, złość, żal, tęsknotę, ulgę, samotność, a czasami nawet poczucie winy.
Emocje mogą się zmieniać z dnia na dzień.
Jednego dnia możemy być pewni swojej decyzji.
Następnego możemy płakać i zastanawiać się, czy nie popełniliśmy błędu.
To nie musi oznaczać cofania się.
Proces dochodzenia do siebie po relacji nie jest liniowy.
Co zrobić, kiedy bardzo tęsknimy za osobą, która nas skrzywdziła?
Przede wszystkim nie trzeba walczyć z samą tęsknotą.
Można ją zauważyć.
„Tęsknię za nim.”
I jednocześnie powiedzieć sobie:
„To nie oznacza, że muszę do niego wrócić.”
Pomocne może być również zapisanie powodów, dla których relacja się zakończyła. Nie po to, żeby demonizować drugą osobę, ale żeby w chwilach idealizowania pamiętać o całym obrazie.
Warto też zastanowić się:
- Za czym dokładnie tęsknię?
- Czy tęsknię za tą osobą, czy za bliskością?
- Czy brakuje mi jej, czy bardziej poczucia, że ktoś jest obok?
- Jak czułam się w tej relacji na co dzień?
- Co sprawiło, że zdecydowałam się odejść?
- Czy gdyby nic się nie zmieniło, chciałabym wrócić do dokładnie takiej samej relacji?
To ostatnie pytanie może być szczególnie ważne.
Nie pytaj tylko:
„Czy za nim tęsknię?”
Zapytaj:
„Czy chcę znowu żyć dokładnie tak, jak wtedy?”
To dwie zupełnie różne rzeczy.
Kiedy tęsknota zaczyna utrudniać życie?
Sama tęsknota jest naturalną reakcją na stratę.
Warto jednak poszukać wsparcia, jeśli przez dłuższy czas bardzo utrudnia codzienne funkcjonowanie, powoduje silne cierpienie, prowadzi do ciągłego wracania do relacji albo sprawia, że trudno jest budować życie bez tej osoby.
Rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą może pomóc zrozumieć, dlaczego tak trudno jest odpuścić tę konkretną relację i czego tak naprawdę potrzebujemy.
Czasami problemem nie jest sama osoba.
Problemem jest więź, nadzieja, niezaspokojone potrzeby, poczucie odrzucenia albo przekonanie, że tylko ta jedna osoba mogła dać nam to, czego potrzebowaliśmy.
Tęsknota nie mówi, że powinniśmy wrócić
To chyba najważniejsza rzecz.
Możesz tęsknić za kimś, kto nie był dla Ciebie dobry.
Możesz pamiętać dobre chwile.
Możesz nadal kochać.
Możesz mieć momenty, w których będziesz chciała napisać.
A mimo to możesz wybrać siebie.
Tęsknota nie jest instrukcją.
Nie mówi: „wróć”.
Mówi jedynie: „ta osoba była dla mnie ważna”.
A to nie jest to samo.
Czasami największym krokiem w stronę siebie nie jest przestać tęsknić.
Jest nauczyć się żyć z tęsknotą bez wracania do miejsca, które nas zraniło.
Bo można kogoś kochać i jednocześnie wiedzieć, że nie powinno się już z nim być.
